WYWIAD Z INU- SERIA WYWIADÓW O DOMACH TYMCZASOWYCH

1. Jak zaczęła się Pani historia z byciem domem tymczasowym?

Moja historia rozpoczęła się prawie 3 lata temu od pojawienia się Kreski- labradorki o iście diabelskim umaszczeniu, ale o anielskim sercu.

To przez nią trafiłam na forum www.labradorretriever.com.pl, szukając informacji i „pomocy”, bowiem o ile miałam w domu już psy, to Kreska była moim pierwszym labradorem.

Wszystko co wiem o rasie, o sposobach szkolenia to zasługa forumowiczów, na których pomoc zawsze można liczyć.
Natomiast nigdy nie myślałam o tym, żeby być domem tymczasowym.

2. Czy długo przygotowywała się Pani do tej roli, a może decyzja była raczej spontaniczna?

To była spontaniczna decyzja.
Pamiętam, że Renata z naszego forum poinformowała, o rozbitej pseudohowli w Wielkopolsce i że są tam labki. Chcieliśmy pomóc jako forum, ale nie mieliśmy DT.
Podjęłam więc decyzję, że jeżeli forum mi pomoże- to znaczy będzie ogłaszać psa, wspomoże finansowo oraz w przypadku problemów, które będą przekraczały moje możliwości uzyskam pomoc specjalisty – to mogę spróbować zostać DT.

Zaopatrzone w koc i parówkę pojechałyśmy do Gaju.To co tam zastałyśmy było straszne. Wyobraź sobie doga niemieckiego, który był tak chudy że chwiał się na wszystkie strony, ledwo trzymając się na nogach.

Wtedy coś we mnie pękło. Postanowiłam, że nie wyjdziemy bez psa.

Weszłyśmy do schroniska, zaprowadzili nas do kojca, gdzie była mała, czekoladowa sunia z wielkimi jak pięć złotych miodowymi oczami.

Zakochałam się. Zabrałyśmy ją i została u mnie na DT. Nazwałam ją Kropka, tak do kompletu, żeby pasowała do Kreski. „Kropka, Kreska-do mnie”-tak najczęściej sąsiedzi słyszeli mnie pod blokiem.

Borys-wyaadoptowany labrador w sędziwym wieku

3. Czy bycie domem tymczasowym wymaga od Pani wielu poświęceń materialnych i emocjonalnych?

Materialnych? Nie. Pobyt psa w DT jest w całości finansowany z „kasy” forum. Pokrywa ono koszty wizyt u weterynarza, zakup karmy, obroży, smyczy.

Nie pokrywa natomiast kosztów, jakie poniesiemy w przypadku zniszczenia czegoś -na przykład zjedzonego tynku ze ścian, podrapanych drzwi, butów za kilka stówek i tym podobnych.
Oczywiście żartuję z tą demolką, ale musimy pamiętać, że labki to psy o sprytnym rozumku, wielkim sercu i co najważniejsze o żołądku ze stali. 🙂
Więc.. wszystko jest możliwe.
Jeżeli chodzi o poświęcenie emocjonalne, to nie będę ukrywać że jest ono duże. Nie da się bez emocji być domem tymczasowym. Ja bardzo przeżywałam każdego psa, który trafiał pod moją opiekę.
Przeżywałam jego sukcesy, które na początku nie były spektakularnie duże bo to było na przykład machanie ogonem gdy się podchodziło do psa, ale dużo mocniej przeżywałam wszelkie porażki. Porażki bolą najbardziej, ale z drugiej strony motywowały mnie do dalszej, jeszcze cięższej pracy nie tylko nad psem, ale również nad sobą.

4. Czy bycie DT wymaga doświadczenia w opiece nad psami? Czy poleciłaby Pani taką rolę osobie, która nigdy nie miała czworonoga i nie stać ją na własnego zwierzaka, ale chce pomóc innym?

Musimy pamiętać, że pies to bezbronne stworzenie, które nie powie nam, że ktoś mu zrobił krzywdę, że coś go boli, albo że czegoś nie umie. To jest żywa istota, która potrzebuje czułości, miłości, cierpliwości i zrozumienia.
Uważam, że doświadczenie nie jest potrzebne, je się po prostu nabywa w trakcie.
Ja nie miałam, wszystko przyszło z czasem- z dużą pomocą forum.
Pies, który trafia na DT jest pod opieką naszego forum i to ono ponosi wszelkie koszty.
Osoba biorąca psa na DT zapewnia ze swojej strony opiekę, spacery, serducho, kawałek miejsca na fotelu lub kanapie oraz ręce do miziania i głaskania.
Psy trafiają się różne. Są takie, które wymagają pracy i tutaj doświadczenie takiego domu jest mile widziane.
Jeżeli go nie ma, wówczas taka osoba może liczyć na pomoc forumowiczów.

DT pozostaje pod opieką doświadczonego psiarza, który w razie problemów służy pomocą.
Gdy zajdzie taka potrzeba, a więc w sytuacji gdy DT mimo pomocy forum nie daje rady, psiak przenoszony jest do innego domu.

5. Jakie problemy niesie ze sobą bycie DT? Co w Pani doświadczeniu okazało się najtrudniejsze?

Kiedy bierzesz psa na DT po raz pierwszy, to najtrudniejsze jest oddanie go, gdy pojawi się dom stały.

Wówczas następuje bardzo ostra walka serca z rozumem. Serce pragnie zatrzymać psa, z którym się zżyło, natomiast rozum nakazuje oddać.

W moim przypadku zawsze wygrywał rozum, choć muszę przyznać że dwa psy było mi bardzo ciężko oddać i ich odejście przeżywałam najmocniej. Była to Kropka i Bruno.
Jest to problem emocjonalny, ale jako DT musimy być przygotowani na inne trudności to jest choroba psa, jego problemy behawioralne, lęk separacyjny. Dom tymczasowy nie jest jednak pozostawiony sam sobie.

Ciepły kąt i przyjaciel.czasem tak niewiele potrzeba do szczęścia-Bruno na tymczasie


6. Czy normalny tryb życia psiaka na DT różni się czymś od codzienności Pani psów?

W moim domu, życie tymczasowiczów niczym nie różniło się od codzienności Kreski.
Były spacery, wizyty u weterynarza, zabiegi pielęgnacyjne oraz nauka- czyli to co robimy z naszymi psami.
Ot taka proza życia codziennego z tą różnicą, że mamy o 4 łapy więcej w domu.

7. Jakby miała pani opisać najszczęśliwszy moment, który utwierdził Panią, że warto być DT, co by to było?

Kropka, o której mówiłam już wcześniej, była moim pierwszym psem na DT. To dzięki niej przecieram „szlaki” DT.
Patrzyłam, jak każdego dnia się zmienia. Jak z psa „po przejściach” staję się sunią pełną radości, ufności i wiary w człowieka.
I to, że po miesiącu pojechała do swojego własnego domu, bo była już na to gotowa, utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto.

Powtórzę, nie da być domem tymczasowym bez emocji, ale satysfakcja, że się udało, że pomogło się psu, który od człowieka otrzymał tyle zła i cierpienia jest warta każdego poświęcenia. Każdej nieprzespanej nocy, zabrudzonych podłóg czy też zjedzonych zabawek.

8. Jakie rady mógłaby Pani dać osobie, która planuje zostać DT? Czego unikać, jak się przygotować?

Ja dam jedną radę. Bierzesz psa na DT- zaopatrz się w klatkę kennelową. Klatka to podstawa.

Poza tym duże pokłady cierpliwości, cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości.
Warto zapoznać się z psią literaturą lub po prostu odwiedzić i poczytać nasze forum.

Szczęśliwy Bruno

9. Czy aktualnie znajduje się u Pani jakiś pies na DT? Proszę coś o nim opowiedzieć!

Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy. Moja przygoda z byciem DT chwilowo została zawieszona w grudniu 2012 roku wraz z przekazaniem na DS mojego ostatniego tymczasowicza- Bruna.
Przez okres od grudnia 2011 do grudnia 2012, pod moim dachem namiastkę własnego domu i człowieka otrzymało sześciu tymczasowiczów, które zbyt długo u mnie nie były a w tej chwili znajdują się w swoich domach stałych.
Każdego pamiętam i o każdym potrafię opowiedzieć sporo opowieści, każdemu oddałam cząstkę swojego serca.
A o tych, którym oddaliśmy swoje serce nawet jeżeli to jest tylko namiastka …nie zapomina się.
Jednak aby uniknąć zarzutów,że w takich superlatywach opisuję bycie DT, trzeba pamiętać, że jest to ciężka praca.

Zachęcam wszystkich, jeżeli masz w swoim domu kawałek miejsca na podłodze na legowisko i miskę, odrobinę wolnego miejsca w serduszku – podaruj je psiakowi. Zostań domem tymczasowym.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o byciu domem tymczasowym zapraszamy do odwiedzenia forum i zapoznania się z zasadami i warunkami zostania DT! Szczegóły znajdziecie TUTAJ!