Wywiad z Agnieszką Wojtków- behawiorystą COAPE i trenerem szkolenia psów w DOGadajcie się

  • Co zrobić gdy nasz labrador nieustannie pożera śmieci na spacerze?
  • Czy wybiegi dla psów w dużym mieście to dobry pomysł?
  • Jak sprawić by wyjście z pobudzonym psem do parku nie było dla nas męczarnią?

Na te i na inne pytania znajdziecie odpowiedzi w poniższym wywiadzie.

agnieszka wojtków dogadajcie się
Agnieszka Wojtków- trener szkolenia psów w warszawskiej szkole
DOGadajcie się , behawiorysta COAPE.

Na co dzień właścicielka trzech psów:

  • uroczej malamutki Szyszki
  • zwariowanego staffordshire bull teriera Lolka
  • labradora Bazyla (który świetnie sprawdza się w aportach- dummikach).Więcej o Agnieszce możecie przeczytać TUTAJ .

1. Labradory często bywają śmieciarzami i zjadają wszystko co spotkają na swojej drodze.
Co zrobić, jeśli komenda „nie rusz” działa tylko w domu, a na spacerach pies „magicznie głuchnie”?

Tak jak w przypadku wszystkich komend, trenowanie tej umiejętności należy szybko przenieść w warunki, w których realnie mamy zamiar z niej korzystać.

Sposobów na nauczenie psa komendy „nie rusz” jest kilka, ale niezależnie od tego jaką techniką pracowaliśmy, jak najszybciej zacznijmy to robić poza domem.
Co ważne, trenujmy na dworze od podstaw zamiast od razu oczekiwać, że pies zrezygnuje z jedzenia śmieci i zareaguje na komendę.

Przykładowo, zacznijmy na dworze od wykładania jedzenia przed nas i wykorzystywanie tej komendy jako sygnału, że pokarmu z ziemi się nie rusza, przez na przykład upuszczanie pokarmu na ziemię, nachodzenie na wcześniej wyłożony pokarm (gdy wiemy, gdzie on jest), aż do wykorzystywania jej w sytuacji rzeczywistej (sami nie wyłożyliśmy pokarmu, ale wiemy, że w określonym miejscu ktoś karmi gołębie chlebem i tam możemy ten labradorzy rarytas znaleźć).

To naturalne, że dla psa czymś zupełnie innym będzie rezygnowanie z pokarmu wykładanego nawet na kilka sposobów przez nas, a czym innym rezygnowanie z czegoś, co pies napotyka na swej drodze.

Dlatego tak ważne są te etapy pracy, które są związane z nachodzeniem na wcześniej wyłożony pokarm .

Wykładamy smakołyk tak, aby pies nie widział w którym miejscu on się znajduje, następnie nachodzimy z psem na to miejsce prowokując go do zainteresowania się „podpuchą”.
Asekurujemy się komendą „nie”, uniemożliwieniem dostępu do jedzenia i nagradzamy za niepodejmowanie lub rezygnację.

W skrótowej formie wypracowanie komendy zostało pokazane na filmiku:

Gdy pies ma opanowaną komendę w sesjach treningowych należy wprowadzając ją w życie codziennie na każdym spacerze odwiedzać tzw. „karmniki” (miejsca, gdzie są dokarmiane kaczki, gołębie albo miejsca co do których wiemy, że coś tam leży) i w analogiczny sposób tam trenować.

Wtedy zwiększymy skuteczność działania polecenia bądź wypracujemy umiejętność niepodejmowania jedzenia.

Jeżeli jednak ciężko nam samodzielnie wypracować tę umiejętność warto zgłosić się do dobrego trenera bazującego na technikach nagradzania.

Trudność w trenowaniu tego i wykorzystaniu na co dzień polega też na tym, że musi to być poprzedzone setkami powtórzeń, w różnych miejscach, o różnym stopniu trudności i na wielu rodzajach pokarmu.

Zdarza się też, że komenda nie działa poza domem, ponieważ trenowaliśmy ją tylko na smakołykach- suchej karmie, psich ciastkach, a nie na rzeczach, które pies faktycznie może zjeść na dworze (rzadko labrador znajduje w krzakach suchą karmę) na przykład na chlebie, resztkach wędlin i tym podobnych.

Ponadto, jeśli mamy z tym problem, dla bezpieczeństwa psa postawmy na 100% kontrolę- prowadzenie psa na smyczy w miejscach, w których wiemy, że zdarzyło mu się coś znaleźć (jeśli wiemy, że nasza komenda „nie rusz” na nic na danym etapie szkolenia) czy puszczanie psa w tych miejscach w kagańcu (przy założeniu, że do tego kagańca dobrze przyzwyczaimy).

Dobrze sprawdza się też perfekcyjne przywołanie, które pozwoli nam odwołać psa od znaleziska zanim zostanie ono zjedzone lub co lepsze, przywołać psa, gdy zauważymy, że obiera on azymut na coś do zjedzenia (zwykle widać po psie, że coś bardzo go zainteresowało).

Wykorzystajmy do tego rodzaju ćwiczeń pomocnika, który w razie czego zasłoni dostęp do pokarmu na ziemi i ułatwi psu zrezygnowanie ze znaleziska.

Problemy z jedzeniem śmieci nie są mi obce jako właścicielce psa tej rasy, ale jednocześnie mogę zapewnić, że jest to do opanowania- cierpliwość i sumienność w ćwiczeniach oraz kontrola psa pozwala mi nie rezygnować ze spuszczania psa ze smyczy w mieście w bezpiecznych miejscach.
To, z czego również korzystam to umiejętność oddawania znaleziska, jeśli jego gabaryty na to pozwalają.

W ten sposób wymieniam się z psem na coś, co pochodzi ode mnie- np.poddanie mi ogryzka jabłka czy połowy bochenka chleba skutkuje atrakcyjną nagrodą ode mnie.


agnieszka wojtków dogadajcie się

2. Jak rozdzielić walczące suki/psy lub agresora, który atakuje naszego psa?

Niestety, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

Każdy z nas słyszał o takich technikach jak polewanie walczących psów wodą, chwytanie za tylne łapy, wydanie nagłego, głośnego dźwięku, jednakże każda sytuacja poważnego konfliktu między psami jest inna i to, na co się zdecydujemy nie musi zadziałać w przypadku każdego z nich.

Pomijając sporadyczne przypadki nagłego ataku obcego psa na naszego (na które możemy nie mieć żadnego wpływu), warto dokształcać się w temacie komunikacji psów i być w stanie rozpoznać zalążki konfliktu, zanim się on zaostrzy.

Często bowiem zdarza się, że sami niejako wtłaczamy psy w sytuacje, które są dla nich zbyt trudne i tym samym przyczyniamy się do konfliktu między psami.

Nie każdy przedstawiciel rasy będzie dobrze czuł się w dużej grupie psów na przykład podczas zlotu właścicieli labów, tak samo jak nie każdy będzie komfortowo czuł się w kontakcie np. z psem natrętnym w relacji z innym.
Jeśli nie dostrzeżemy sytuacji, w których pies przykładowo zaczyna unikać niektórych psów i zignorujemy je, w krótkim czasie pies może zacząć zachowywać się z naszego punktu widzenia agresywnie próbując np. zdystansować natręta i odganiając go od siebie.

Punktem zapalnym mogą też być zabawki czy jedzenie, o które psy mogą rywalizować.
Z drugiej strony tak samo ważne jest, byśmy potrafili kontrolować zachowanie swojego psa i nie naprzykrzali się innym opiekunom psów nie mogąc np. odwołać psa. Nasz pies może stać się ofiarą mniej lub bardziej groźnej utarczki między psami nie reagując na przywołanie i podbiegając do psa poruszającego się na smyczy, którego właściciel po prostu sobie tego nie życzy.

Podsumowując: w tej sytuacji również sprawdza się powiedzenie, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

agnieszka wojtków dogadajcie się

3. Czy poza kastracją istnieje jakiś sposób by wyciszyć popęd psa do suk?

Według mnie nawet nie ma to specjalnego sensu- jeśli pies nie jest reproduktorem, a my hodowcami, a widzimy, że trudno się nam z nim żyje na co dzień- ma on problemy z koncentracją, jest ciągle pobudzony, rywalizuje z niemal każdym samcem, boryka się jeszcze z innymi problemami z zachowaniem- to w takim przypadku, o ile nie ma przeciwwskazań medycznych, kastracja będzie najlepszym rozwiązaniem.

Musimy pamiętać o tym, że taki niewykastrowany pies, który nie może zaspokoić potrzeby reprodukcji, ale regularnie czuje płynące zewsząd zapachy suk w rui nie czuje się komfortowo, co może uwidocznić się w jego zachowaniu.

Nie możemy zaspokoić potrzeb takiego psa, bo nie chcemy przyczyniać się do narodzin kolejnych i kolejnych psów.

Dla właścicieli części psów powyższy akapit wyda się nieprawdopodobny, ponieważ być może mają niewykastrowane psy i nie widzą żadnych problemów z zachowaniem- doskonale to rozumiem, bo sama mam takiego psa i żyje mi się z nim bardzo dobrze.

Zwracam powyższym jedynie uwagę na to, że u niektórych psów produkcja testosteronu jest tak duża, że trudno żyć z czworonogiem w mieście i sprawować nad nim kontrolę, a co najważniejsze cieszyć się z jego towarzystwa na co dzień.

Jeśli popęd psa nie jest bardzo uciążliwy i doskwiera nam tylko czasem, warto w tym czasie (np. rui w okolicy) baczniej obserwować psa, trenować z nim umiejętności, które mogą się w takim czasie przydać- np. przywołanie, zapewnić psu dużo różnorodnych rozrywek związanych z nami (jeśli nie możemy w tym czasie spokojnie wybrać się do parku, by pobiegał z innymi psami) i ograniczyć wyjścia do parku w porach, w których jest najwięcej psów.

Kontrola zachowania niekastrowanego samca z pewnością jest możliwa, dowodem na to niech będą chociażby psy startujące w zawodach posłuszeństwa, przebywające w otoczeniu innych psów i suk i będące jednocześnie w stanie wykonywać zadania w pełnym skupieniu na opiekunie.

Alternatywą dla osób nie zdecydowanych na chirurgiczną kastrację psa jest jej farmakologiczny odpowiednik- Suprelorin.

Jest to kastracja czasowo blokująca produkcję testosteronu, polegająca na wszczepieniu pod skórę psa implantu.
O szczegóły warto zapytać lekarza weterynarii.

agnieszka wojtków dogadajcie się4. Jak wyciszyć pobudzonego psa na spacerze?

Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie i podać gotową odpowiedź, ponieważ nie widziałam psa, którego ten problem dotyczy, ponadto możemy z autorką pytania różnie rozumieć sformułowanie „pobudzony pies”.

Jeśli pod tym pojęciem rozumiem psa, który bardzo ekscytuje się będąc na spacerze, popiskuje, trudno mu wysiedzieć w miejscu, ciągnie na smyczy, nie jest w stanie zareagować na jakiekolwiek polecenie itp., to w pierwszej kolejności przyjrzałabym się temu jak wygląda dzień tego psa- jakie aktywności zapewnia mu właściciel, jak wyglądają spacery, co się podczas nich dzieje, ile trwają, jak zachowuje się pies w domu i tak dalej.

Z mojej praktyki wynika, że najczęściej problem z nadmiernym pobudzeniem wynika z:

  • pobudzających aktywności dostarczanych psu na spacerach np. wielokrotne wyrzucanie piłek, patyków, pogoń za tymi przedmiotami, gdy aktywności te pojawiają się w dużej ilości i przewyższają ilością pozostałe.Tłumaczymy to chęcią zmęczenia psa i wybiegania go, natomiast w praktyce skutek jest dokładnie odwrotny, bo pies jest jeszcze bardziej pobudzony niż przed spacerem, a ze spaceru na spacer coraz trudniej mu wytrzymać do momentu, w którym znów będzie mógł pogonić za piłką czy frisbee.Jeśli tak się dzieje na pewno należy pomyśleć o zróżnicowaniu aktywności psa i rozszerzenie ich repertuaru o poznawanie nowych miejsc, swobodne węszenie i eksplorowanie, zabawy węchowe, szkolenie z wykorzystaniem nagród i inne, przy jednoczesnym ograniczeniu tych aktywności, które po prostu psu nie służą.
  • brak umiejętności wyciszania się psa, odpoczynku w różnych sytuacjach- często sami się do tego przyczyniamy organizując psu co raz to nowsze zadania, zabawy, aktywności i nie stwarzając okazji do odpoczynku.Przykładem takiej sytuacji może być udział w imprezach kynologicznych, na które zabieramy psa- np. wystawy, zawody i kibicowanie czy oczekiwanie na swoją kolej w tłumie pozostałych widzów, zawodników i psów, bez zadbania o to, by pies miał się gdzie zdrzemnąć czy położyć (kocyk, ustronne miejsce, klatka/ transporter).Psom, które mają problem z pobudzeniem na tym podłożu może pomóc zrytualizowanie dnia i podzielenie go na czas spędzany z psem i czas bez psa, podczas którego pies ma uczyć się zajmować sobą i odpoczywać.Może mu w tym pomóc gryzak, którego lubi, kong wypełniony czymś mazistym lub coś innego, co sprzyja wyciszaniu się.
  • jeśli pobudzenie dotyczy sytuacji, w których pies spotyka inne psy i trudno go od nich oderwać, możemy większą uwagę przykładać do tego, by pies nie tylko miał okazję do spotkań z innymi czworonogami, ale robił coś również dla nas.Niech możliwość pobiegania z psami będzie zależna od nas, a nie będzie tylko odpięciem smyczy.Ponadto warto przeplatać swobodne kontakty z psami z zabawami z człowiekiem i spacerowaniem, zamiast spędzać czas w parku jedynie na obserwowaniu bawiących się do upadłego psów.Drogą do osiągnięcia efektu dobrego dogadywania się z psem mimo jego rozkojarzenia, na pewno będzie wyznaczanie jasnych granic i ustalenie zasad podczas spacerowania z psem oraz w domu.Zasady te dotyczą przykładowo tego, że gdy prosimy o to psa, przejdzie dany odcinek przy nodze, że zareaguje na zakaz gonienia np. ptaków, że na hasło będzie mógł się oddalić i pohasać, ale na przywołanie zareaguje przybiegnięciem do nas, słowem- będziemy oczekiwać konkretów, będziemy konsekwentni, a przy tym łagodni i cierpliwi.Warto pamiętać przy tym, że naszą kartą przetargową nie są wcale w takich sytuacjach smakołyki, ale nagrody środowiskowe takie jak pozwolenie na oddalenie się czy podejście do psa.Wszelkie powyższe propozycje są jedynie namiastką tego, co może być przyczyną zbyt dużego pobudzenia psa i nie traktowałabym ich jako pewnik w przypadku psa autorki pytania.agnieszka wojtków dogadajcie się

    5. Co myślisz o wybiegach dla psów w mieście? Jakie wymogi powinny spełniać takie wybiegi?

    Cieszę się, że zostałam o to zapytana, bo to bardzo ciekawe 🙂

    Wybiegi w mieście to na pewno doskonały sposób na to, by pogodzić interesy właścicieli psów z interesami pozostałych mieszkańców, którzy miłośnikami psów być nie muszą.

    I z tego powodu na pewno są potrzebne, by psiarze mieli jakiekolwiek miejsce, gdzie bez obaw mogą pozwolić psu poruszać się bez smyczy.

    Kilka warszawskich dzielnic ma już takie wybiegi, jednak wszystkie, które miałam okazję zobaczyć miały jedną, podstawową wadę: były małe i zwykle były po prostu pustym, ogrodzonym placem.

    Na małej przestrzeni możliwości komunikacyjne psów są równie małe, stąd też nierzadko obserwuję skupisko właścicieli zajętych rozmową, podczas gdy ich psy z pozoru dobrze się bawią, a w rzeczywistości dochodzi między nimi do małych spięć.

    Jeśli na ogrodzonym wybiegu spotka się 5 właścicieli z 5 psami, to prawdopodobieństwo, że spotka się 5 różnych psich temperamentów jest duże.

    Co za tym idzie, może zdarzyć się, że jeden pies będzie raczej po dłuższej chwili unikał energicznych zabaw, a dwa inne będą go non stop do tej zabawy zachęcały.

    Pierwszy pies, ponieważ jest na ogrodzonym wybiegu nie ma możliwości odejścia, zwłaszcza jeśli właściciel nie zauważy tego i nie pomoże psu zabierając go z takiej interakcji. Dla niego przebywanie na wybiegu wcale nie będzie zabawą.

    Takie spotkanie na wybiegu może mieć też inny scenariusz- nasz labrador natręt będzie naprzykrzał się chęcią zabawy innemu psu, który jest np. starszy i po prostu nie ma ochoty na zabawę.

    Ponieważ jest jednak akurat jedynym psem na wybiegu, właściciel będzie zachęcał go, by się trochę dał rozruszać naszemu młodziakowi.
    <br

    Nie twierdzę, że na wybiegach na pewno dochodzi do pogryzień między psami i że chodzenie na wybieg z psem jest zawsze niedobre, ale jeśli wybierzemy się tam bez psa i poobserwujemy uważnie co „mówią” psy nam i innym psom będąc tam w środku, możemy być zaskoczeni w jak wielu sytuacjach wcale nie jest to dla wszystkich dobra zabawa.

    Obecnie nie korzystam z wybiegów, które są w mojej okolicy, bo preferuję spacer po lesie, parku czy mieście i nie korzystam właśnie z wyżej wymienionych powodów- według mnie nie sprzyjają wcale komunikacji psów w grupie.

    Gdyby jednak wybiegi były przestrzenią ogrodzoną o dużo większej powierzchni, nieco bardziej zróżnicowanym krajobrazie (krzewy, drzewa, piach, trawa itp.) to z chęcią bym z nich korzystała,

    Byłoby super, gdyby wybieg dawał właścicielom możliwość przemieszczania się, a psom możliwość odejścia i przerwania interakcji, gdy ta stałaby się dla nich zbyt trudna i udania się w inną część wybiegu, nieco bardziej spokojną i pustą.

    Poza tym, wielu właścicieli psów z pewnością chciałoby na takim wybiegu po prostu pobyć z psem sam na sam, poćwiczyć coś, pobawić się, więc tym bardziej przestrzeń do rozejścia się i podzielenia na grupki byłaby wskazana.

    W takich wydzielonych strefach mogłyby znajdować się przeszkody terenowe, tunele, górki, a sama strefa mogłaby być miejscem dla osób, które coś z psem robią i mają go pod kontrolą (by zapobiegać wbieganiu grupy rozbawionych psów w psa, który np. ćwiczy).

    Za wywiad serdecznie dziękujemy, a wszystkich Warszawiaków zapraszamy do DOGadajcie się gdzie znajdziecie fachową pomoc i fantastyczną atmosferę!

    40136_156223701085261_1119881_n