Dosmaczać czy nie dosmaczać-czyli labki niejadki!

Labradory znane są ze swojego łakomstwa i pożerania wszystkiego, co stanie na ich drodze. Czy jednak tak jest zawsze? A może istnieją osobniki, które uparcie odmawiają jedzenia? Co wtedy robić? Polać karmę pysznym sosikiem? Dodać aromatycznego mięska z odrobinką warzyw? A może trzeba jak najszybciej zmienić karmę?

Nic z tych rzeczy. Nie dajcie się wpędzić w błędne koło, wasz pies, doskonale wie co robi. Skoro zadziałało za pierwszym razem, zadziała i za drugim. Czyż nie?

IMG_3386

Wasz pies nigdy nie wybrzydzał, jego posiłek znikał w zaskakującym tempie, aż tu nagle pewnego dnia staje nad miską i patrzy się na nas zdziwionym spojrzeniem. Zdegustowany odchodzi. W końcu „ile można jeść to samo.”

Co wtedy robimy?

NIE DOSMACZAMY. Na dłuższą metę, nie osiągniecie w ten sposób sukcesu. Po krótkim czasie pies nauczony wcześniejszym doświadczeniem ponownie zacznie kręcić nosem. I co zrobimy wtedy? Pokusimy się o zakup nowego worka karmy, pozwalając by pieniądze wydane na poprzedni po prostu nam przepadły?

A czy mamy gwarancję, że nowa karma zasmakuje naszemu psu? Żadną. Nie wiemy też, czy po początkowym zachwycie nowym smakiem po tygodniu znowu mu się nie znudzi. Wpadamy w błędne koło, pozwalając by pies nami kierował. Tak być nie powinno. To my wyznaczamy granice i ustalamy reguły panujące w domu. Nie mówię tu o dominacji, której jestem przeciwnikiem, ale każdy pies potrzebuje konsekwencji i jasnych reguł, a naszym zadaniem jest egzekwowanie poleceń.

Pies nie chce jeść? Nie zachowujmy się niczym matka, która swojemu małemu dziecku na siłę wciska jedzenie do buzi. Niech miska postoi 15 min, a kiedy pupil nie zdecyduje się na posiłek, wsypmy karmę z powrotem do pojemnika. Gwarantuję wam, że jego zdrowiu absolutnie nic nie grozi, a ta biedna, smutna minka to zwyczajny szantaż, który ma na celu wygranie „wojny”. Niejeden dał się skusić na te oczy. Jednak gdy chcemy by problem zniknął, nie możemy się poddać.

W takim przypadku rezygnujemy z podawania smaczków między posiłkami, czekając aż pies zgłodnieje na tyle, by zjeść to co dla niego przygotowaliśmy. Absolutnie nie pozwalajmy na to, by jedzenie leżało cały czas w misce. Pies nie powinien mieć do niego dostępu w ciągu dnia.

Być może potrwa to dłużej niż się spodziewaliście i tu potrzebna jest wasza silna wola.

Możecie również spróbować zrezygnować z karmienia w misce, wykorzystując posiłek jako nagrody przy nauce sztuczek, posłuszeństwa czy aportowania. Jedzenie, na które trzeba zasłużyć, staje się dla psa atrakcyjniejsze.

Wykorzystajcie również kulę smakulę,która łączy jedzenie z zabawą. Pies sam musi postarać się by wydostać smakowite kąski.

Dobierzcie dobrą karmę, aromatyczną, która będzie dla psa atrakcyjna. Dobrze sprawdzają się karmy z rybą, których intensywny zapach może skusić waszego psa. Ponadto, labradory ze względu na częstą alergię na kurczaka powinny spożywać karmę właśnie na bazie ryby, lub jagnięciny. Nie decydujcie się na drogie, znane karmy, bo często ich skład nie jest najlepszy, a płaci się jedynie za markę.

Jeśli nie wiecie, jaką karmę wybrać, możecie skonsultować się ze specjalistą, który wyjaśni wam, co karma powinna zawierać w swoim składzie i pomoże wam wybrać odpowiednią dla waszego psa, dostosowaną do rasy, wielkości psa i jego potrzeb.

Istnieje również wiele tematów na forach internetowych, gdzie doświadczeni właściciele wymieniają się swoimi doświadczeniami, opisując reakcje swoich psów.

Do polecanych karm należą między innymi: Taste of the wild, Acana, Brit Care, Josera. Eukanuba oraz Royal Canin, mimo swojej popularności, mają dość wysoką cenę, która nie idzie w parze z dobrym składem.

Nie ważne jaką karmę wybierzecie, pamiętajcie, że to od was zależy, czy dacie się skusić na słodkie oczka, czy też postawicie na swoim, nie dając się szantażować.