13 najdziwniejszych historii labradorów

Jeśli właśnie stoicie przed decyzją, czy zakupić labradora, oto kilka historii od naszych fanów, które być może spowodują, że jeszcze raz przemyślicie wybór rasy.
Tym postem udowadniamy, że „Marley i ja” to nie jedynie literacka fikcja, a rzeczywistość!
Przed Wami trzynaście historii labradorów- urwisów, złodziejaszków, ale przede wszystkim niepohamowanych żarłoków!
I za to właśnie je kochamy!

labrador

Fiona i spółka

Fiona będąc szczenięciem wpakowała się z rozbiegu w kaloryfer, złożyła się jak harmonijka, po czym padła na jakieś 3 sekundy… 3 sekundy kiedy myślałam, że pies się zabił, ale zaraz wstała i szalała dalej.
Chapsnęła dziecku z rączki wafelka zanim zdążyłam zareagować .
Biegnąc z wielkim badylem podcięła mi nim nogi w kolanach i zaliczyłam glebę.
Wybiła mojemu eks jedynkę… głową.
Rozerwała mi dziurkę od nosa kłem podczas wygłupów, prawie złamała mi nos również głową kiedy wiązałam buty.
Do spółki z kotem zżarła niegdyś 0,5 kg schabu- tak powstała zorganizowana grupa przestępcza- kot zrzuca z blatu i zżerają razem, nie pozostawiając żadnych śladów zbrodni.
Puściła największego pawia jakiego w życiu widziałam w gabinecie weterynarza i poprawiła drugim niemal równie imponującym.
Kradnie kocie kupy z kuwety i… zjada je… Beka jak rosły chłop… przy gościach najlepiej.
Panicznie boi się własnych bąków.
Ponieważ dostaje nagrodę za każde obcięcie paznokci to domaga się jej nawet kiedy pazurki są obcinane kotu.

labradorW pogoni za ptaszkiem

Moja Julka kocha ptaszki. Któregoś razu, leżąc na dywanie zauważyła jednego przez okno. Na nieszczęście okno było otwarte i Julka sobie polatała z prawie 3 piętra.
Oczywiście wielkim fartem był deszcz, dzięki któremu Julka wbiła się głęboko w ziemię i dzięki Bogu wyszła z tego cało.
Sam weterynarz stwierdził, że słysząc opisaną sytuację przez telefon był niemal pewny, że chodzi tu o kota, a nie o rocznego 25kg labka.

labradorMiłośnik pluszaków

Kiedyś współlokatorka zapomniała domknąć klatki więc kiedy tylko wyszła z domu Asper zakradł się do niej do pokoju otworzył drzwi i ukradł nie tylko misia, którego zawsze jej podbierał jak nikt nie widzi, ale wszystkie maskoteki jakie były w pokoju.
Poukładał je równo w rządku w klatce, a do ulubionego się przytulił i poszedł spać. Miłość do maskotek została do dziś.

labrador
Bo zupa NIE była za słona!

Moja Lusia przebiła wszystkie swoje wybryki zjedzeniem całego garnka zupy szczawiowej.
Ugotowałam zupę szczawiową i wyszłam z domu pozostawiając garnek na kuchence.
Jak wróciłam do domu garnek był na podłodze, oczywiście bez zupy.
Tak jej smakowała zupka, że nawet kropli nie zostawiła.

labradorW gości

Wakacje nad morzem. Domki drewniane bez ogrodzenia. Gdzie jest Skiper? W domku obok żebra, bo akurat obiad podawali.
Innym razem duże domki piętrowe wszystkie takie same. Znów sekunda nieuwagi a piesio postanowił odwiedzić sąsiadów. Biegiem schodami na górę na łóżko. Najlepsze, że na to samo na którym spał w naszym domku.

wilmaO psie , który zgubił jelito

W niedzielne poranki chodziliśmy do psiego przedszkola. W pewnym momencie Wilma przybrała typową psią pozycję koopkową. Nagle zaczęła piszczeć.
Instruktorka popatrzyła i krzyknęła; O matko! Ona gubi jelito! Szybko do weterynarza!” No to poszliśmy, bo był po drugiej stronie ulicy. Okazało się, że Wilma wydalała prezerwatywę.
Obciach na całego.

labradorProsto do pyszczka

Zapomniałam o tym jak zostawiłam w misce w zlewie mięso, żeby się przez noc rozmroziło.
Wstaję rano, nie ma. Nawet woreczka, w którym było zamrożone.
Tydzień później nakryliśmy jak kot siedzi w zlewie i stara się wyjąć zamrożone kotlety, a pies siedzi grzecznie pod zlewem i czeka z otwartym pyskiem.

labradorBiegający kompostownik

Gdy się przeprowadziłyśmy moja mama zażyczyła sobie kompostownik w ogrodzie. Kupiłyśmy, złożyłam go i stał sobie niewinnie w rogu ogródka.
Po dwóch dniach moja Emi wpadła na genialny pomysł (według niej) i do tego kompostownika weszła.
Gapa jedna nie mogła z niego wyjść, ale uznała, że to fantastyczna okazja do zabawy, więc zaczęła biegać, będąc w kompostowniku.
Tak oto w pewną piękną sobotę nasi sąsiedzi mieli szansę zobaczyć biegający kompostownik w ogródku.

labradorHalo, labomibile, jak tam droga do kuchni?

Najgłupsza historia? Nolan w wieku ok 1 roku jadąc na wystawę psów w bagażniku zjadł… kabel anteny CB radia,
Po prawie dobie wydalił z siebie prawie 30 centymetrowy kabel w 1 kawałku.
Do śmiechu nikomu nie było, ale do najgłupszej historii chyba się zalicza.

labradorNiespodziewana kąpiel

Latem podczas spaceru miałam podobne zdarzenie do tego z filmu „Marley i ja” – zabrałam mojego przystojniaka na niedzielny spacer (sukienka jasna, letnie sandałki) i usiadłam z nim w kawiarni na wolnym powietrzu nad wodą.
I  to był błąd – mimo przywiązania go do ciężkiego, żeliwnego fotela, na którym siedziałam, zdołał mnie razem z fotelem pociągnąć do wody.
Pozostali klienci kawiarni mieli niezły ubaw.

labradorLabkowa imprezka

Luna szalała na działce w czasie kiedy mój ojciec robił sobie małe ognisko.
Kiedy tata był zajęty dokładaniem do ognia drewna weszła na ławkę, później na stół, złapała za szyjkę butelki wódki de lux i przeniosła przez całą działkę w momencie kiedy weszła na płytki rozbiła ją,
Mój ojciec biegł za nią, a kiedy dotarł ona dała susła do ogniska i zjadła kiełbaskę.
Stwierdziła że nikt dziś nie będzie pił i przy okzaji zjadła kiełbasę.

labradorZłodziejaszek

Akcje Toresa: wypluskanie tyłka w szambie oczywiście wejście do domu i otrzepanie się- wszędzie błotko z szamba.
Kradzież ze stołu kiełbasy, gdzie po chwili usłyszałam dlaczego jej mu nie pokroiłam tylko od razu dałam całą.
Oczywiście drobnych kradzieży jedzonka z dziecięcych rączek nie wspominając.
Oczyszczanie szafy z butów.. czyli jeden zniszczyłem, ale masz jeszcze drugi i o co to halo.
Raz choinka zemdlała bo przecież tyle piłek na niej wisi, a piesek chciał tylko jedną.

labradorŚlązak pełną gębą

Fado zjadł teściowi puszkę smaru, wyjadł mi kluski śląskie przed świętami, kilka razy dobrał się teściowej do garnka z bigosem, wytarzał się w gnoju, zaprzyjaźnił się z krową, asystował kocicy przy porodzie, podniósł niewłaściwą nogę i osikał pana, zawsze jak kicha to uderza nosem o podłogę.

Za wszystkie przesłane historie dziękujemy naszym czytelnikom! Więcej zawriowanych perypetii labradorów przeczytacie w komentarzach pod postem na naszym Facebooku: KLIK

  • BohunPies

    osłodkijezu, umarłam przy zgubionym jelicie 😀

  • totenpies.blogspot.com

    Jelito wymiata. Świetna historia na dobry początek dnia 😂

  • Lena

    Świetne historie. Wiadomo, że życie układa najpiękniejsze opowieści…

  • http://sledztezpies.blogspot.com marieanne

    Popłakałam się przy historii z „jelitem”, ale akcja Julki… matko, zawału bym dostała. Tzn w zasadzie kiedyś prawie dostałam – mój poprzedni pies, czarny terier rosyjski, lubił sobie polegiwać na balkonie (wtedy jeszcze mieszkałam w bloku, na pierwszym piętrze). Miał któregos dnia do mnie przyjechać znajomy… widzę, ze dzwoni. Odbieram i słyszę „Ej, a gdzie jest twój pies?”
    Okazało się że na balkonie. A w zasadzie za balkonem.
    Zobaczył znajomego i chciał się przywitać – wyskoczył tak niefortunnie (a w zadadzie fortunnie!) że zahaczył się tylną lapą o poręcz balkonu i zawisł. Na zewnątrz oczywiście.

    Pozdrawiamy!
    Śledź też pies

  • http://adopcje.labradory.org/ adopcje.labradory.org

    wspaniałe historie

  • http://www.myheartchakra.pl Heart Chakra

    Cudowne historie, usmiałam się! <3

  • http://www.pieswwarszawie.pl/ Zosia od pieswwarszawie.pl

    Padłam przy psie wyskakującym przez okno za ptaszkiem XD Podlinkowałam ten wpis w Inpsimacjach :)

  • http://prismaticreality.blogspot.com Jo

    Mój ukochany Coffee jak miał roczek to stwierdził, że nada moim szpilkom designerski wygląd i obgryzł mi obcasy, poza tym zrzucił kiedyś moją kosmetyczkę i nie wiem jak to zrobił, ale wymalował pyszczek szminką. Poza tym połknął też wtedy taki mini lakier do paznokci, po czym zwrócił go w nienaruszonym stanie po kilku dniach! 😂